Sprawdzają się moje najgorsze obawy – czyli przeczytałem kolejny artykuł o tym, jak to Państwo powinno pomóc, wypracować procedury, stworzyć mechanizmy, wyjaśniać ludziom skomplikowane formalności…
Dobry Boże, a wystarczyłoby, żeby Państwo się od tych ludzi odp… Bez pomagania, bez wdrażania „specjalnych procedur”, bez „ułatwiania poruszania się w skomplikowanych mechanizmach i formalnościach”, etc., lecz najzwyczajniej w świecie odp… Tak po ludzku, po prostu, ciesząc się, że pieniądze zarobione TAM przywiozą TU.
Proszę pamiętać, że za granicę do pracy wyjeżdżają ludzie najbardziej pracowici, dynamiczni i przedsiębiorczy, którzy nie chcą tu czekać, aż ktoś im poda na tacy. I jeśli dalej tak pójdzie, to w Polsce zostaną trzy grupy społeczne: Urzędnicy i sfera budżetowa; Szeroka klientela państwowego garnuszka (bezrobotni, emeryci, renciści, etc.); dziennikarze opisujący to wszystko…Nie zgadzam się co do tego kto wyjeżdza za granicę. Moim zdaniem nie ma żadnej reguły (dynamiczni, pracowici, itp). Nawet stwierdziłbym, że wyjeżdzają ludzie słabi, dla których polska rzeczywistość jest za trudna. Przecież podejmując decyzję o takiej emigracji nie patrzy się tylko i wyłącznie przez pryzmat mojego własnego dobrobytu. Ważna też jest np. rodzina – tak, tego nie mówią ci co się cieszą z pieniędzy zarobionych za granicą, ale z rozmowy z ludźmi wiem, że po prostu taka emigracja często wiąże się z byciem samotną osobą na obczyźnie.
Oczywiście że ludziom wyjeżdżającym do pracy za granicę nie jest lekko i muszą ponieść wiele wyrzeczeń, często znieść za granicą wiele upokorzeń, słabszych chwil, rozłąki z rodziną. Tym bardziej więc należy ich podziwiać, że pomimo niedogodności decydują się pracować za granicą, zamiast siedzieć tu i żądać by im państwo „zapewniło”. Też mam wielu znajomych w UK, przyjeżdżają na Święta i też z nimi rozmawiam. Jedyne, czego oni od państwa oczekują, to aby nie przeszkadzało – nie musi pomagać.
Po pierwsze sprawy formalne aby powiązać ‘emerytury’ t.z. wpłaty na ZUS w poszczególnych krajach jest juz uproszczone i mozliwe.
Po drugie -
„z drugiej państwo robi niewiele, aby zachęcić do powrotu do ojczyzny”-
IIIRP już miało programy, kampanie PR , seminaria i wydało mase pieniędzy na promowanie ‘powroty’.
ALE IIIRP nic a nic nie zrobiła aby sama sie stała przyjaznym i przyzwoitym krajem dla swoich obywateli. Czy jest chociaż jedna uczciwa i sprawna instytucja państwowa która rzeczywiście służy dobro obywatelom?
Jakie sądy i wyroki są to wiemy.
Jaka policja, wojsko i jacy politycy są w Sejmie wiemy.
Jakie media, ich kłamstwa i pogardę do prawdy, to tez widzimy i wiemy.
Jak zwykły obywatel jest traktowany też wiemy.
Czy komuś naprawdę zależy aby do takiego kraju wracać?
Niech politycy i władza państwowa zacznie działać sprawnie, uczciwie , otwarcie.
Niech prawo będzie szanowane i równe wobec wszystkich.
Niech media staną sie obiektyne , a nie przekupne.
Niech Polacy i Polska mogą podnieść głowę dumnie i mówić ” jestem Polakiem”, a nie jakis tam europejczykiem.
Niech polityka zagraniczna IIIRP podniesie się z pozycji klęczącego, a stanie sie równym partnerem na stosunkach wzajemności, a nie uległych.
To wtedy jest do czego wrócić i nie trzeba upominać się.
|
Budowa trzeciego bloku w Elektrowni Jądrowej Olkiluoto jest wyjątkowa pod wieloma względami: rozmiarów, kosztów czy technologii. W niektórych momentach trzy czwarte pracujących tam osób to Polacy.
Nim do odbiorców popłynie prąd z pierwszego bloku planowanej polskiej elektrowni atomowej, upłynie jeszcze co najmniej – w optymistycznym wariancie – około 10 lat. Natomiast sama budowa ruszy mniej więcej za 6 lat. Jednak już teraz nasze rodzime firmy i polscy pracownicy zatrudniani przez zagraniczne koncerny zdobywają doświadczenie na budowach elektrowni atomowych. Największą z nich jest trwająca od 2005 r. inwestycja na fińskiej wyspie Olkiluoto, gdzie obok dwóch istniejących bloków powstaje trzeci, a zarazem pierwszy na świecie reaktor tzw. trzeciej generacji. Przez tę budowę przewinęło się i przewija nadal tysiące polskich budowlańców. W sumie zaangażowano w nią 700 podwykonawców i pracowników z 60 krajów. Wynika to po części ze skali przedsięwzięcia i poszukiwania optymalnych kosztów, ale także ze standardów współczesnego budownictwa, dla którego granice narodowe nie są tak ważne jak kiedyś. Przez 2,5 roku kierownikiem budowy był Polak. W drugiej połowie ubiegłej dekady był też kierownikiem budowy – z ramienia firmy Alstom – nowego bloku Elektrowni Łagisza w Będzinie. W tym samym czasie trwały już prace w Finlandii, prowadzone przez konsorcjum Arevy i Siemensa.
- Bardzo pomógł mi przypadek. Gdy skończyłem pracować w Łagiszy, okazało się, że zachorował kierownik budowy na Olkiluoto 3. Zaczęło się dość paniczne poszukiwanie jego następcy. W tym czasie szukałem już przez Alstom kolejnej budowy w energetyce. Francuzi z Arevy i Alstomu ściśle ze sobą współpracują, dzięki czemu trafiłem na spotkanie dotyczące pracy w Finlandii . – Zapytano mnie, czy lubię wyzwania i czy budowałem kiedyś elektrownię.
Potwierdziłem w obu przypadkach.
Wtedy padło pytanie, czy chciałbym budować elektrownię jądrową. Rozmowa była krótka. Alstom zgodził się na mój wyjazd i zostałem zatrudniony przez Arevę jako kierownik budowy części jądrowej na Olkiluoto 3.
Wdrożenie się w trwającą inwestycję zajęło Wiegnerowi trzy miesiące. – Wiele zawdzięczam wyjątkowej selekcji, jaką zastosowano, gdy szukano ludzi do pracy na budowie. Dzięki temu mogłem im zaufać. Zajmowałem się głównie administracją.
Z techniką budowania miałem do czynienia w szczególnych przypadkach jako osoba odpowiedzialna za projekt.
Wtedy mogłem decydować o sposobie prowadzenia prac.
Praca na budowie Olkiluoto 3 to nie tylko wyzwanie z powodu ogromnej liczby pracujących tam nacji i podwykonawców oraz wyśrubowanych do granic możliwości wymogów jakościowych (o czym później). Do tego też dochodzą różne kultury techniczne.
- Niemiecka i polska są do siebie podobne, dlatego w tym przypadku współpracowało się doskonale. Natomiast system francuski jest już diametralnie inny.
Francuzi nie znają pojęcia kierownika budowy, którym tam de facto zostałem.
Początkowo kolegom z Francji trudno było też zaakceptować to, że człowiek wyłowiony z Polski nagle zaczyna odpowiadać za całość inwestycji – wskazuje, który na Olkiluoto 3 pracował do końca marca ubiegłego roku. Po zakończeniu 90 proc. robót budowlanych oddał inwestycje w ręce mechaników i elektryków.
Betonują, zbroją, montują, spawają…
W jaki sposób polskie firmy znalazły się na Olkiluoto? Fińska przygoda Polbau Opole rozpoczęła się wiosną 2005 roku, gdy spółka otrzymała zlecenie na prace budowlane w maszynowni od niemieckiego holdingu Heitkamp.
- Potem nasze zlecenie zostało poszerzone o pompownię, a jeszcze później m.in. o kolejne prace związane z budową obiektów towarzyszących wokół reaktora, także dla kolejnego zleceniodawcy, francuskiej firmy Bouygues
- Wartość naszego wyjściowego zlecenia w Finlandii wynosiła 5 mln euro, a na koniec grudnia ubiegłego roku łączna wartość kontraktów sięgała już 65 mln euro. Wyjeżdżając do Finlandii, zakładaliśmy, że będziemy pracować tam w setkę.
Tymczasem przez ponad 1,5 roku mieliśmy tam ponad 500 ludzi – podkreśla Skupień.
Kontrakt na budowie w Finlandii to strategiczne zlecenie dla katowickiej Elektrobudowy. Spółka od ponad dwóch lat wykonuje tam prace związane m.in. z montażem instalacji elektrycznej i aparatury kontrolno-pomiarowej. Łączna wartość zadań zleconych firmie przez Arevę sięga już blisko 46 mln euro.
- Pierwsze kontakty z Arevą nawiązaliśmy około 5 lat temu, gdy Francuzi zaczęli budowę Olkiluoto 3. Przeszliśmy skomplikowany proces certyfikacji i po mniej więcej dwóch latach wzajemnego „obwąchiwania się” podpisaliśmy pierwszy kontrakt .
Obecnie na budowie w Finlandii pracuje około 300 osób z katowickiej spółki, a w szczycie robót możliwe, że będzie ich ponad 400. Spółka będzie obecna na Olkiluoto 3 do końca budowy. Potrwa to jeszcze mniej więcej trzy lata.
Prawdopodobnie na przełomie marca i kwietnia swoją obecność w Finlandii zakończy warszawska firma Format, która zajmuje się pracami zbrojarskimi. – Kończymy kopułę przykrywającą cały reaktor.
To już ostatni element – tłumaczy przedstawiciel firmy. – Zdobyliśmy doświadczenie na rynku niemieckim w realizowaniu skomplikowanych projektów inżynieryjnych: od tuneli, przez mosty, po wieżowce. To chyba zadecydowało, że wzięto nas poważnie pod uwagę przy tej budowie.
W szczycie robót Format miał na Olkiluoto 3 około 300 pracowników.
Natomiast konstrukcję stalową osłony reaktora przygotował Energomontaż- Północ Gdynia.
- Wykonywaliśmy ją w kilkusettonowych elementach i wysyłaliśmy drogą morską do Finlandii. Przy zleceniu pracowało około 50 osób – mówi prezes Energomontażu-Północ Gdynia.
Największym elementem było zwieńczenie osłony, czyli kopuła o średnicy 46 i wysokości 13 metrów, którą transportowano w całości do Finlandii. Do montażu ważącej 160 ton konstrukcji użyto na budowie dźwigu o nośności tysiąca ton.
A po pracy…
Polbau zorganizował dla swoich pracowników „wioskę” w miejscowości Eurajoki, około 17 km od budowy, w której może zamieszkać 400 osób. Obecnie zakwaterowanych jest tam mniej więcej 80 pracowników opolskiej spółki, a dużą cześć lokali wynajmuje katowicka Elektrobudowa.
- Mamy pięciu kucharzy, którzy serwują polskie menu. – Własne zaplecze kuchenne jest niezbędne, bo w przeciwnym wypadku pracownicy po całym dniu na budowie spożyliby jeszcze tylko „zupę chmielową” i poszli spać. Na dłuższą metę trudno byłoby wytrzymać w ten sposób więcej niż 1-2 miesiące.
Standardem jest dostęp do internetu i polskiej telewizji. Oprócz tego można liczyć na dobry kontakt z lokalnymi władzami w Eurajoki. – Możemy nieodpłatnie korzystać z hal sportowych przy szkołach. Często odbywają się m.in. mecze k o s z y – kówki, gdzie gramy z Finami. Tamtejsze władze bardzo pozytywnie nas odbierają i trzeba przyznać, że o takim przyjęciu jak w Finlandii przykładowo w Niemczech można tylko pomarzyć .
Wskazuje, że lokalne władze dają m.in. szansę na bezpłatną naukę języków obcych. – Nasi pracownicy mogą też chociażby legalnie wędkować.
Nawet już wiedzą, że nie można szukać robaków na przynętę, rozkopując przy tym brzeg jeziora, bo miejscowe prawo na to nie pozwala.
Jednak nie wszyscy są w stanie wytrzymać presję psychiczną związaną z pracą na Olkiluoto oraz odległości od domu.
- Niektórzy rezygnowali nawet po kilku dniach. Z drugiej strony nie brakuje osób pracujących tak długo, jak pozwala na to ubezpieczenie, czyli dwa lata. – Problemem może być położenie budowy. Jest to już daleka północ kontynentu, gdzie przez większość czasu panuje ciemność lub szarość – to dosyć depresyjne miejsce zarówno do pracy, jak i życia – dodaje Faltynowicz.
Spóźniony atom
Pierwotnie rozruch Olkiluoto 3 planowano na 2009 rok. Obecnie jego uruchomienie jest zakładane w 2013 roku. Co złożyło się na opóźnienie, którego efektami są przekroczenie budżetu projektu (3 mld euro) o 50 proc. i spór Areva i TVO – inwestora obiektu – przed sądem arbitrażowym? Najczęściej jako przyczyny podaje się kłopoty z organizacją i komunikowaniem na placu budowy, na którym są obecni pracownicy wielu narodowości.
Do tego dochodzą niezwykle restrykcyjne przepisy i wymogi jakościowe.
- Kłopoty w komunikacji były i nadal występują. Wynika to nie tylko z problemów językowych. Przykładowo naszą pracę nadzorują inżynierowie z Filipin, znakomicie wykształceni i dobrze przygotowani do swojej roli. Początkowo budziło to duże zdziwienie u pracowników, że ktoś z egzotycznego kraju, posługujący się do tego obcym językiem, będzie ich nadzorował.
Zdaniem przyczyną opóźnień nie był chaos komunikacyjny na budowie.
- Po pierwsze była roczna wpadka. Po wybetonowaniu dużej płyty zakwestionowano jakość betonu. Okazało się, że betoniarnia, która została stworzona dla tej inwestycji, przeholowała z jednym ze składników. Dopiero po roku badań, protestów ekologów i debat udało się wznowić prace – wskazuje Wiegner. – Po drugie to pierwsza budowa z tej serii. Do tego dochodzi działalność fińskiego Urzędu Nadzoru Radiologicznego i Nuklearnego. System bezpieczeństwa jądrowego pozwala kontrolerom jakości na wstrzymanie każdej roboty.
Nie tylko wtedy, gdy coś jest widoczne, ale gdy istnieją choćby przypuszczenia.
Potencjał do wykorzystania
Doświadczenia z Olkiluoto stają się wyjątkowo cenne w perspektywie budowy pierwszej polskiej „atomówki”. – To potencjał, który mógłby być spożytkowany w Polsce.
Katowicka Elektrobudowa widzi również swoją szansę w planach budowy czwartego bloku na Olkiluoto oraz elektrowni na północy Finlandii.
Polacy budują nie tylko elektrownię jądrową w Olkiluoto 3. Próbuję to głosić przy prawie każdej okazji. Polskie firmy wytwarzają materiały, komponenty i urządzenia stosowane w budowie lub modernizacji wielu elektrowni w tym jądrowych na świecie. Wytwarzają to wszystko na terenie Polski w oparciu o swoje technologie i z reguły unikalne umiejętności załóg. Często poziom technicznego przetworzenia a więc i zaawansowania tej oferty odpowiada najwyższym światowym standardom. To jeszcze nie są dostawy dla pierwszego obiegu, ale już blisko i ze spełnieniem najwyższych wymagań jakościowych. O tym wie jednak mało kto, bo nie jest to tak medialny temat i tak ministerialnie rozpoznany, jak Olkiluoto. Warto tylko dodać, że efektywność ekonomiczna wspomnianych dostaw jest ze względu na wysoki stopień przetworzenia i zaawansowania technologicznego znacząco wyższa, niż dostaw usług budowlanych, czy montażowych. To oczywiście w niczym nie umniejsza znaczenia tych usług w rozwoju technologii budowy obiektów o stopniu komplikacji EJ. To tylko pokazuje mało, albo i w ogóle nierozpoznany, a istniejący na szczęście potencjał krajowego przemysłu. Nierozpoznany, przez nieco dętą – zapatrzoną w siebie krajową naukę oraz nierozpoznany przez inwestora, trzech potencjalnych dostawców technologii i urzędy.
- Będziemy się starać o prace nie tylko w Finlandii. Może uda się pozyskać zlecenie w Temelinie; niewykluczone, że Wielka Brytania zdecyduje się na budowę „atomówki”. Chcielibyśmy być jednym z głównych europejskich dostawców części elektrycznych reaktorów atomowych. Zrobimy wszystko, żeby taką pozycję osiągnąć .
- Gdyby w tym momencie przyszło nam budować elektrownię atomową w Polsce, to trudno byłoby na miejscu znaleźć ludzi, którzy znają się na technologii jądrowej.
Politechniki i uniwersytety muszą ich wykształcić. Natomiast w budowlance nie mamy się czego obawiać
|
Wolność słowa na stadionach? Niech Rosiak usiądzie między kibolami Legii i zawoła „”Jaga gola!”. Następny okrzyk wyda w szpitalu, gdy przestaną działać środki przeciwbólowe. Jeśli wyżyje po tym, co go spotka ze strony „Starucha” i jego przybocznych.
Najbardziej popularne dziedziny sportu ulegają degeneracji: kibolstwo i ustawianie meczów, tolerancja dla chuligańskich zachowań sportowców (Chisora przed i po walce z Kliczką) ze strony niewydarzonych komentatorów sportowych, koksowanie się w sportach atletycznych itd. itd. Nawet nie chce się tego oglądać w telewizji. Bo świadomość nieprawości każe wątpić w szacunek dla fair play ze strony sportowców i ich menedżerów.Oto mamy prześliczną, wcale nie symetryczną metaforę w postaci szklanki nie całkiem pełnej/pustej. Flaherty – piszesz, że mainstream news jest nie do zniesienia – nie jest ekonomistą, lecz ministrem finansów. Na temat bezsensu podatku Tobina w formie ostatnio (najprawdopodobniej z pobudek populistycznych) forsowanej wypowiadają się renomowaniu ekonomiści. Mój punkt, czy jak łaskawie to nazywasz – filozofia, która zawsze opiera się na tym, co naukowcy twierdzą i coraz mocniej są przekonani, jest taki (punkt, jednak), że nadmierna państwowa opiekuńczość stworzyła wiele problemów, borykamy się z nimi i będziemy się borykać, obecnie lekarswem nie jest więcej opiekuńczości i redystrybucji. Nic więcej, dalej już są tylko szczegółowe, mniej lub bardziej solidnie podparte empirią tezy i konkluzje. Oczywiście polityka czerpie z asymetrii na linii populizm kontra wiedza. Twój opis stanu emocjonalengo doskonale to oddaje. Nawet jeśli teraz dominuje określona wiedza ekonomiczna (nieco zmieniam Twój predykat), to nie znaczy, że my wszyscy mamy się z nią zgadzać. Czyli, jeśli fakta i wiedza przemawiają za X, tym gorzej dla X. Bo my tak chcemy i uważamy!
|
Lubię kibiców latynoskich. Kilka lat temu rozgrywano w Kanadzie mistrzostwa świata juniorów, oczywiście piszę o futbolu, z kilkoma grami ćwierć- i półfinałowymi oraz finałem na stadionie w Toronto (BMO Field – między autostradą Gardiner i brzegiem jeziora Ontario). Mimo ryku, piwka i wrzasku podopiecznych, nie słyszałem przeklenstw na stadionach Dolfins, Comiskey, Wrigley czy Soldiers Field. Nie zdolalem sie (mimo doswiadczen z Legii) rowniez dopatrzyc latających butelek czy bandazowania dziadka. Stado bywalo rozjuszone, ale krew sie nie lala. Swojego z kolezkami, zostawialem czesto na 15-20 minut, zeby wypic piwo w bufecie, ale wracalem i nikt ich nawet palcem nie tknal. Owszem, polglosem, albo na ucho, bywalo komplementowanie sedziego, jak „he is a fucken jerk”, „asshole”, ale nigdy glosno, zwlaszcza przy dzieciach, albo towarzyszacych narzeczonych.
Po trzyletniej przerwie, zdarzylo mi sie zawitac na Luzniki w Moskwie. Ryk byl, ale czegos mi brakowalo. Okazalo sie, ze wprowadzili ostre kary, egzekwowane natychniast, za przeklenstwa. Narod poslusznie sie chamowal. Gorszego niz „sudila mudila”, „sudila na mylo” nie slyszalem. Za pierwszy raz grozil tydzien wysiedlenia z Moskwy, za drugi – trzy miesiace, dalej – kolonia karna gdzies, w mordobijskim powiecie…
Widocznie, w Polsce nie boja sie wysiedlenia z Moskwy, ani nie ma mordobijskiego powiatu. I – w tym roznica.
A „gorzkie żale” wylewane nie zmienia chamskiej natury narodu. Czyli – wolnosci ! Bez granic i bez rozumu.Byłem na kilku meczach, po długiej przerwie nie chodzenia na mecze piłkarskie, było to cudowne przeżycie, ta bezpośredniość i bliskość graczy i piłki, futbol to jest piekna gra, niestety nie byłem na przegranym meczu Polaków w ćwierćfinale (czy 1/8) z Argentyną z powodu wyjazdu, ale wcześniej kupiłem bilety na półfinał. Miała być Polska, grała Argentyna z Chile. Siedziałem w sektorze chilijczyków, co za przeżycie, jaki doping, niesamowity, nieustanne śpiewy – „Chi-chi-le-le …” – i walenie w ogromne metalowe bębny, troche piszczałek, cały lud owinięty w biało-czerwono-niebieską flagę z gwiazdą z okolicy ściągnął, drużyna chilijska zaciekle się broniła, a po utracie bramki z fantazją atakowali, Argentyna była nie do pokonania, łatwo wygrała potem w finale z jakąś drużyną z Europy. Były po meczu małe rozruchy na ulicach miasta głównie z udziałem chilijskich kibiców, policja konna też interweniował, ale gazety rozdmuchały sprawę ponad miarę.
Wydaje mi się, że źródło tej Rosiakowej agaitacji za „obrażaniem innych”, deptaniem ich po rękach i głowach, leży w jakiejś nachalnie propagowanej niechęci do poprawności (tzw. politycznej). Poprawność jest przecież po to, aby – m.in. po chrześcijańsku – nie robić bliźniemu niemiłych rzeczy, nawet nie upokarzać go, bowiem od swobodnego upokarzania zaczynają się gorsze rzeczy. Poprawność jest aby pohamować w sobie dziką potrzebe wyżycia się, wywalenia z siebie własnych frustracji wprost na innego człowieka. To jest największe zło.
|
„W Polsce rodzi się nowa „partia” internetowa, ruch młodzieży, która – podobnie jak w krajach arabskich – potrafi się skrzyknąć w oka mgnieniu, gotowa wyjść na ulice i bronić kolejnej sprawy, raz może to być obrona wolności, innym razem protest przeciwko „obrońcom krzyża”. Młodzi od Palikota i od Kaczyńskiego też potrafią się skrzyknąć i wyjść na ulice. Powstaje nowa jakość, siła, nad którą nikt nie panuje, często szlachetna, zaangażowana, ale i nieprzewidywalna, podatna na manipulacje i pogłoski. W pewnym sensie lud wszedł do śródmieścia, powstaje społeczeństwo obywatelskie..”
Z tym wyłanianiem się społeczeństwa obywatelskiego z internetu, to gruba przesada. Opinią doskonale wpasowuje się w dzisiejsze trendy i sekunduje salonowi ideologiczno-socjologiczno-mistycznemu. Razem wypatrując nowych objawień krzyczy – jest, tam, na prawo od tej gałązki akacji (proszę zajrzeć do Szymborskiej), gwiazdeczka jasna, zwiastun, za chwilę nowa, supernowa, piękna, jej blask rozjaśni niebo, odmieni Ziemię.
Normalną fluktuację socjolodzy-astrolodzy traktują jak widmo, co krąży po Europie i już już tylko patrzeć, sekundy nas dzielą od wybuchu.
Internet zmienia stopniowo społeczeństwo, lecz nie jest to zmiana wybuchowa, ani nie narasta żadna bańka rewoltowa.
Jako nowy , niezwykle wydajny element uzbrojenia technicznego, sieć znacznie poważniejszy wpływ wywiera na społeczeństwa, na nasze życie od strony czegoś mniej oczekiwanego niż bunt młodzieży, a mianowicie wkraczając szerokim frontem do sfer zarządzania, administracji, wytwarzania i dystrybucji energii, itd., uzależnia niesamowicie państwa po pierwsze od ataków hakerskich, po drugie od swoich kaprysów – nieoczekiwanych awarii (nie istnieją urządzenia bezawaryjne), a także takich zjawisk jak np. bardzo silne burze magnetyczne spowodowane przez perturbacje na Słońcu, po trzecie od zwykłych ataków terrorystycznych, np. na węzły sieci.
Pamiętamy wszyscy słynną awarie systemu zasilania energia elektryczną w USA kilkanaście lat temu? A to była dopiero przedsionek informatyzacji.
Pamiętamy atak hakerski na Estonię, ostatnie ataki z PRC. Czytamy często o włamaniach na konta bankowe, jesteśmy już teraz uzależnieni od kart bankomatowych. Planuje się wprowadzanie na szerszą skalę dokumentów elektronicznych (wyłącznie elektronicznych), co niebywale zwiększy uzależnienie.
Państwa będą się musiały jakoś bronić przed skutkami awarii, ataków hakerskich, przed zwykłymi kradzieżami, w tym wykradaniem tajemnic. Z jednej strony informatyzacja jest nie do zatrzymania, a z drugiej wiadomo, ze nie istnieje o broń doskonała.
To jest bardzo poważny problem. Umowa ACTA jest pierwszą, ale nie jedyną próbą, które nas czekają. Inicjatywa wyszła z USA, ponieważ w tym państwie powstała sieć, to państwo jest najbardziej zaawansowane w technologiach informatycznych i ma największe doświadczenia w ich wykorzystaniu łącznie z rozpoznaniem niebezpieczeństw związanych z masowym wykorzystaniem sieci.
Pytanie brzmi tylko co kryje się za tym, czy obrona własności intelektualnych już teraz bardzo mocno rozbudowana ( swoją drogą 50 lat na piosenkę to przegięcie), czy dążenie kilku chciwych organizacji do nałożenia haraczu na ludzi na całym świecie.
To co wyrabia obecny rząd, jasno zdefiniowała i nazwała Barbara W.Tuchman w swej książce „Szaleństwo władzy” z 1984 r.” Godnym uwagi, a dostrzeganym w toku całej historii fenomenem, niezależnym ani od epoki, ani od miejsca, jest uprawianie przez rządy polityki sprzecznej z korzyścią własna. Sprawia to wrażenie, że ludzie znacznie gorzej wykonują funkcje rządzenia niż wszelką inną działalność. W tej dziedzinie mądrość postępowania–którą należałoby zdefiniować jako realizowanie koncepcji powziętej na podstawie doświadczenia, zdrowego rozsądku i dostępnych informacji–objawia się rzadziej i częściej zawodzi niż powinna. Dlaczego ci, co dzierżą władzę tak częsta działają wbrew temu, co nakazuje rozum, a oczywisty interes własny im sugeruje. Dlaczego tak często wydaje się, że nie potrafią się zdobyć na inteligentny sposób rozumowania ?”. ( Wydawnictwo „Książnica” 1992r.) Świeże przykład?. 6 latki do szkół! . Praca do 67 roku życia!. Refundacja leków!. Cena paliw!. ACTA!. Uprawnienia NIK!. Albo będziemy wolni, głodni, bosi i bez prądu, albo będziemy szczęśliwi, ale w sieci. Przesadzam, ale coś jest na rzeczy.
|
Kategoria: ( klimatyzacja) Autor: admin Data: 29 grudnia 2011
Spoglądając zza rogu na scenę polityczną wydaje się, że główni gracze są sterowani emocjami swoich zwolenników. Środek jest stabilny, popiera go grupa społeczeństwa klimatyzacje, która na zmianach niekoniecznie zyska, natomiast skrzydła łapią wszystkich niezadowolonych z obecnego status quo. Pani wpis dotyczy lewicy, więc skupmy się na tym temacie i spróbujmy ocenić szanse polityczne tej formacji skupionej w parlamencie wokół klimatyzatory Ruchu Palikota i SLD. Pierwsza z partii (Ruch Palikota) niesie wielką niewiadomą, jest wyrazem sprzeciwu obywateli wobec stosunków państwo-kościół, które określają ramy ideologiczne wobec takich zjawisk jak aborcja klimatyzator, związki partnerskie, finansowanie religii z budżetu, ustępowanie państwa w każdym konflikcie z klerem (nawet gdy ten bezczelnie oszukuje fiskusa). Ta partia, a właściwie ludzie, którzy oddali na nią swój głos wyraźnie daje do zrozumienia rządowi, że dalej tak nie można, musi nastąpić sanacja, bo jeśli nie, to rządzenie może okazać się utrapieniem.
Nie rozwijając dalej tematu lewicy RP, wrócę do SLD i właściwie nie wiem co napisać, bo nic mi do głowy nie przychodzi, nawet po włożeniu tam Kwaśniewskiego ze szklaneczką burbona w dłoni. Na lewicy SLD-owskiej już nic nie ma, prócz echa dawnej wielkości, pozostały tylko wspomnienia i kilku sensownych działaczy, którzy jeszcze nie zorientowali się, że to już koniec tego typu lewicy. Okazało się na podstawie ogłoszonych wyników monitoringu, że najwięcej (prawie wszystkie) ocen pozytywnych i najwięcej czasu w mediach uzyskali miłościwie nam panujący Tusk i jego partia. Natomiast na antypodach tych wyników znaleźli się Napieralski (prawie zawsze oceny negatywne) i SLD.
Oceniając te wyniki stwierdzam, że cudem – przy tak zmasowanym ataku inspirowanych przez rządzących polityków mediów – jest to, że SLD dostało się do parlamentu.
Olbrzymia wrzawa polityczna po klimatyzacja „niedemokratycznych” – brak w mediach partii opozycyjnych a jeśli to z ocenami negatywnymi – w porównaniu z Polską jest przejawem hiperhipokryzji.
Lemingi między innymi z blogów wierzące w każde słowo komentatorów i na ich podstawie ? a nie w wyniku wiedzy z innych źródeł ? zdecydowały.
Czy zada sobie ktoś w końcu pytanie jaki jest wpływ nieuczciwego dziennikarstwa na wyniki wyborcze?
Skrót myślowy ma też swoje konsekwencje, więc dodam tylko, że na prawicowym skrzydle dzieje się mniej więcej to samo, brak tam intelektualnego zacieru do fermentacji myśli politycznej fotografia lotnicza.
Lewica ma jednak nieznaczną przewagę, bo skupiła się na pracy u podstaw i „przędzie” wokół Krytyki Politycznej. Prawica nie ma nic, kilku głupków stale międlących o tym samym w mediach i ogolonych debili w szalikach i kominiarkach.
|
Berlińskie wystąpienie Ministra Sikorskiego powinniśmy rozpatrywać łącznie z jego wypowiedzią „za karą śmierci”. Daniel Passent „nieładnie podejrzewa” Radosława Sikorskiego, że ta druga wypowiedź była „pod elektorat”.
Czy ta berlińska jest też tego rodzaju, tylko że dla „innego elektoratu”?
„Kara śmierci w majestacie prawa, to najsilniejszy sposób oddziaływania państwa na społeczeństwo, albowiem sam fakt, że zgodnie z prawem i na mocy decyzji władz państwowych można zabić człowieka szokuje i przeraża
„Wynalazcy tych systemów widzą wprawdzie przeciwieństwo klas jako też działanie czynników rozkładowych wewnątrz samego społeczeństwa panującego. Nie dostrzegają jednak po stronie proletariatu żadnej samodzielności historycznej, żadnego właściwego mu ruchu politycznego.
Ponieważ rozwój przeciwieństwa klasowego idzie ręka w rękę z rozwojem przemysłu, nie znajdują więc oni materialnych warunków wyzwolenia proletariatu i szukają nauki społecznej, praw społecznych, by warunki te stworzyć.
Miejsce działalności społecznej zająć musi ich osobista działalność wynalazcza, miejsce historycznych warunków wyzwolenia – warunki fantastyczne, miejsce stopniowo dokonującej się organizacji proletariatu w klasę – wymyślona przez nich samych organizacja społeczeństwa. Przyszłe dzieje ludzkości sprowadzają się dla nich do propagandy i praktycznego wykonania ich planów społecznych.
Są oni wprawdzie świadomi tego, że w swych planach reprezentują przede wszystkim interesy klasy pracującej, jako klasy najbardziej cierpiącej. Proletariat istnieje dla nich tylko jako klasa najbardziej cierpiąca.
Nierozwinięta forma walki klasowej, jako też ich własne położenie życiowe sprawiają, że uważają się oni za stojących wysoko ponad tym antagonizmem klasowym. Pragną oni polepszyć warunki życiowe wszystkich członków społeczeństwa, nawet najlepiej usytuowanych. Odwołują się więc stale do całego społeczeństwa bez różnicy, a nawet przeważnie do klasy panującej. Trzeba przecież: tylko zrozumieć ich system, aby uznać go za możliwie najdoskonalszy plan możliwie najdoskonalszego społeczeństwa.
Odrzucają przeto wszelką akcję polityczną, a zwłaszcza rewolucyjną; chcą swój cel osiągnąć na drodze pokojowej i usiłują za pomocą drobnych, oczywiście chybionych, eksperymentów, siłą przykładu, utorować drogę nowej ewangelii społecznej.”
|
Przecież „wizytacja” rosyjsko-osetyjskiego check-pointu, po ciemku i bez uprzedzenia równie dobrze mogła być wzięta za np. atak kolumny wojsk gruzińskich czy gruzińskich bojówek, z oczywistymi konsekwencjami. Tylko przytomnosci żołnierzy osetyjskiego KGB ( gdyż to podobno oni zatrzymali kolumnę) zawdzięczamy, że nie doszło tam do wystrzelania całej gruzińsko – polskiej delegacji i tragedii o trudnych do wyobrażenia konsekwencjach.
Tej przytomności umysłu i zdolności racjonalnej oceny sytuacji Prezydent RP nie okazał; ani wtedy gdy zdecydował się wziąść udział w tej eskapadzie, ani teraz sądząc po tym jak ją komentuje.
Pchanie się bez uprzedzenia i w ciemnościach w strefę działań wojennych de facto (a strefa buforowa taką jest) uważam za bardzo nierozsądną i niebezpieczną prowokację w gruzińsko-polskim wykonaniu. Tym bardziej, że, podobno – pierwotna trasa przejazdu miała być inna i całkowicie bezpieczna.
PS 2. Strefę buforową południowi Osetyńcy uważają za teren Osetii Południowej stąd tam ich posterunki. Fakty należy brać pod uwagę, nie ignorować, nawet jeżeli te fakty stanowią naruszenie porozumień.
Po jakie licho tyle niestosownych pytań? Ktoś przecież kiedyś głosował na tego małego, złośliwego człowieczka aby stał sie prezydentem wszystkich polaków /nie moim!/. Nawet nie musiano fałszować wyborów jak przy głosowaniu na Busha. Do kogo więc pretensje? To samo przy Sikorskim i IPN. Ktoś głosował za, i komuś jest potrzebna ta wredna i niebezpieczna instytucja. Też się nie ma co dziwić, tym bardziej, że na fotografii z wyprowadzania truchła z Wawelu, na pierwszym miejscu pojawia sie kropidło biskupa. Tak to wszystko ma być! I najlepiej wycofać się jak najdalej, bo tu cuchnie.*
W sprawie ekshumacji zwłok gen. Sikorskiego:
Nawet jeżeli badania potwierdzą, że Generał zginął w wyniku zamachu ( w co wątpię) to nadal pozostanie bez odpowiedzi pytanie o sprawców, inspiratorów i intencje.
Prokuratorzy i biegli z IPN z pewnoscia obejzeli kazda z mutacji tego popularnego serialu criminal-SF i w teraz wydaje im sie, ze z osadu miedzy zebami z czaszki gen. Sikorskiego wyizoluja DNA, ktore pozwoli im odczytac pelny numer akt lezacych gdzies tam, w brytyjskich archiwach, i zawierajacych byc moze realne informacje mogace rzucic jakies swiatlo na historie sprzed 65 lat.
Przed chwila onet podal, ze general mial polamane nogi i urazy czaszki.
Wow !
Przeciez to samo podtwierdzila ekshumacja i ogledziny zwlok z 1993.
Proponuje ustawowo przyjac, ze zwloki generala beda ekshumowane co 15 lat. Tak na wszelki wypadek.
Bo a noz do nastepnego razu kosci sie zrosna, a za 60 lat general wstanie z martwych ?
Raczej należałoby naciskać na Anglików aby odtajnili archiwa dot. śmierci Generała, a Jego szczątki pozostawić w spokoju. Z badań zwłok Generała raczej nic nie wyniknie. Z brytyjskich archiwów mogłoby wyniknąć znacznie więcej.
|
Ostrożnie oceniając sytuację, to stawiam tezę, ze coś powolutku się zmienia w mentalności obywateli w Polsce. Niedużo, ale jest to zmiana, która być może jest krytyczna, istotna, (crucial), co w przekładzie na język potoczny oznacza symptomatyczne wygaszenie chwiejności w decyzjach wyborczych, powiększającą się zgodność sondaży i prognoz z wynikami głosowań i utrwalenie w elektoracie trendów sprzyjających stabilności układu politycznego, przede wszystkim premia klimatyzacja dla zgodliwości. Społeczeństwo, my jesteśmy coraz bardziej przewidywalni.
Wybory wygrała prawica, nikt nie może czuć się zaskoczony, a jedynym plusem jest lepszy wynik PO, który daje rękojmię spokojnego administrowania państwem. Jeśli przyszły rząd cokolwiek zmieni w dziale gospodarka, to tylko i wyłącznie będą te zmiany wymuszone wydarzeniami w gospodarce światowej, pozostałe zmiany zostaną wymuszone naciskami różnych grup i organizacji społecznych. Do tej pory klimatyzator tak było i właśnie na tym będzie polegała kontynuacja.
Tą perspektywę może zburzyć trochę inny wynik klimatyzator wyborczy od prognoz, a chodzi o 9 mandatów, które teraz dają przewagę, ale tak nie musi być po przeliczeniu głosów wentylacji. Dywagacje na ten temat trzeba jednak odłożyć do oficjalnego komunikatu PKW.
Fakty są natomiast takie, że Polska jest krajem w którym brak jest silnej partii lewicowej, co jest jednak ewenementem na tle Europy. SLD nie stworzy sejmie nawet klubu poselskiego, będzie tylko koło. Ruch Palikota jest lewicowy na poziomie kulturowym, a propozycje gospodarcze stawiają to ugrupowanie klimatyzator w okolicach J. K-M.
Rezultat przewrotu 89 roku jest taki, że w miejsce obalonego PZPR mamy to samo, choć w trzech odsłonach (a może w czterech): PO, PiS, PSL (RP?).Powstał zalążek systemu dwóch głównych sił politycznych z dość dużymi twardymi elektoratami. Jak to lubią piętnować niecierpliwcy i specjaliści od slalomów – scena polityczna została „zabetonowana” przez kartel partii, duopol.
Elekcje zyskały przewidywalność, socjolodzy, analitycy i sondażowcy są coraz pewniejsi w swojej pracy, a przekonania obywateli coraz trwalsze, racjonalniejsze, odporniejsze na jałowy PR.
Nawiasem mówiąc, nie sądzę, aby prognoza OBOP-u dokładnie się ziściła. Z praktyki poprzednich wyborów wiadomo, że co najmniej kilka procent głosujących na PiS kłamało klimatyzacje, nie przyznawało się do swoich wyborów. Tak też najprawdopodobniej będzie z bieżącym exit poll OBOP-u.
PO z PSL będą musieli mocno się napracować, aby poszukać brakujących szabel poselskich.
Ale gdyby ten generalny stabilizujący trend był potwierdzany w kolejnych wyborach, a moim zdaniem raczej będzie, to by była jedna z najważniejszych wiadomości dla Polski, zarówno dla percepcji wewnątrz kraju, jak i na arenie międzynarodowej.
Przy czym muszę poczynić jedno zastrzeżenie. Trendy nie lecą gładziutką linią, mają zacięcia i zygzaki, to są zjawiska, których wyrazisość ujawnia się tylko poprzez narzędzia statystyki. Można też chodzić do wróżki.
Im więcej czasu, więcej dalszych wyborów, z tym klimatyzatory większą pewnością można będzie powiedzieć (potwierdzić), że trend stabilizujący politycznie państwo trwa.
Jeśli wyniki dzisiejszej prognozy OBOPu się potwierdzą i PO stworzy koalicję, to otrzyma stosowny strumień krytyki, z całą pewnością łatwo mu nie będzie. Ważne, aby to nie było w 100 % narzekanie, ani jątrzenie.
|
Kampania już chyba nie ma znaczenia. Dysonans między natrętną propagandą sukcesu trwającą od kilkunastu miesięcy a pogarszającymi sie warunkami życia stał się na tyle duży, że zabiegi rządzących o reelekcję są odbierane jako groteskowe i rozpaczliwe. Przecież czuje się już nadchodzący kryzys. Najwyraźniej przekroczono punkt ciężkości i od PO na całego odpływa elektorat. To było do przewidzenia – dlatego prezydent Komorowski ogłosił wybory w najbliższym mozliwym momencie.
Elektorat PO odpływa klimatyzator do pis-u i to jak przewidywałem jest fiasko trzyletnich zabiegów Donalda Tuska o pozyskanie tych prawicowych populistów. Odpływa również do SLD i Palikota – to też efekt odstręczania na siłę wyborców PO sprzed czterech lat o orientacji socjal – liberalnej. PO brzydko mówiąc tych ludzi „olała” licząc na lęki prze Kaczyńskim. Odpłynęła też w siną dal zrażona młodzież. Przy PO pozostają tylko miłosnicy „trwania” i spokoju za wszelką cenę. Niestety, spokoju nie zaznają.
A prezydencja o której głucho jest własnie przejawem tej polityki prowadzącej do przegranych wyborów. Nadęto propagandowo balon i … . No wlaśnie – i nic!
No nie nie, w ramach prezydencji rząd przepchnął pod pretekstem dostosowywania tutejszego prawa do wymogów UE ustawę kneblową na informacje publiczne. Przy aplauzie klaszczących z ukontentowania posłów PO.
Mozna zalatwic drugi autobus jezdzacy za Tuskiem wypełniony klimatyzacja zadowolona mlodziezowka PO… jezeli juz tak nie jest.
Zawsze mozna zabrac ciezarowke z Pania Krzywonos.
No i rzeczywiscie PO postanowilo nie wykorzystywac tragedii, ktora swiadczy przeciwko nim – co za niezlomne i godne pochwaly zasady.
Prezydencja?
A mialo byc tak dobrze – a tu ku zaskoczniu PO Niemcy z Francja o wszystkim decyduja…
No i okazuje sie ku ich zaskoczeniu, ze nie wstegii, konferencje i malo tego nawet przyjecia i rauty nie sa dla innych panstw tak wazne jak gospodarka.
Jak o gospodarce to:
wolny rynek nie istnieje i nigdy nie istnial.
Kazde panstwo bezwzglednie dba i walczy o swoje interesy.
Jak widac np. obecnie wprzepychankach unijnychklimatyzacji
Panstwo niemieckie w ramach „przyjazni pan-europejskiej” swiadomie i bezwzglednie toruje droge dla swoich interesow.
u nas moze dojsc do takich absurdow jak nasza „prywatyzacja” gdy sprzedajemy jakis strategiczny element polskiej gospodarki firmie zagranicznej ale panstwowej? Czyz to nie pyszne?
Albo swietujemy sprzedaz kolejnego banku zagranicznemu bankowi, ktory na ten zakup ma kase od swojego panstwa…
Globalna gospodarka to jest bezwzgledna klimatyzacja Warszawa walka a nie zabawa dla chloptasiow grajacych w kopytowe albo starajacych sie mizdrzyc to tzw. Europy przyjmujac „nowoczesne pozy”.
Pewnie,ze
-to sie podoba… –
bo moga kleic ich jak plastusia poklepujac od czasu do czasu po plecach.
Osobiscie kiedys obserwowalem jak kupiono klimatyzator polska fabryke tylko i jedynie po to by ja zlikwidowac wraz z polskim przemyslem w tej konkretnej dziedzinie -by otworzyc u calkowicie i przejac rynek.
A nasz rzad?
Swietowal kolejna udana prywatyzacje.
Chodzi mi tu o amatotszczyzne i naiwnosc chlopaczkow z PO.
A rostowski juz pewnie raczej mysli o jakims dochodowym stanowisku w miedzynarodowych organizacjach raczej niz o Polsce.
Wszystko jakos idzie bo plynie na fali historycznej koniunktury i na wzroscie z niskiej pozycji startowej ale dzieje sie to kosztem przyszlosci.
A tymczasem starzy wyjadacze w rodzaju naszego gospodarza przejmuja sie jedynie swoja biografia czyli lustracja. Walka z krzyzami, ulizanym Lisem i kolejnym klimatyzatory programem w TV.
Ni i wewnetrzna walka roznorodnych klik w paltformie od morza do gor i od lewej do prawej.
|
|
|
|